Przyszłość dawnych deptaków handlowych? Oddać artystom i rzemieślnikom

Kwitnąca przez lata dzięki handlowi ulica 11 Listopada w Bielsku-Białej dogorywa. Nie ma szans konkurować o klientów z zadaszonymi galeriami handlowymi. Musi znaleźć nowy sposób na życie albo rychło skona. Może trzeba wpuścić na nią artystów?
Jeszcze niedawno każdy, kto chciał kupić eleganckie buty czy oryginalny drobiazg na prezent dla bliskiej osoby, wybierał się na zakupy właśnie tutaj.

W piątkowe popołudnia, zwłaszcza w świątecznym szczycie, ludzi było zawsze tak wielu, że trudno było się przecisnąć przez tłum. Wprawdzie najstarsi bielszczanie z łezką w oku wspominali przedwojenne czasy, gdy na klientów czekały eleganckie sklepy z luksusowymi butami Baty, szlachetnymi tkaninami czy przyprawami z całego świata, ale nawet w nieco siermiężnym PRL-u, a tym bardziej po jego krachu, ta ulica trzymała wysoki poziom.

Kolejne galerie handlowe i supermarkety pogrążyły ulicę

Upadek następował stopniowo, wraz z tym jak w Bielsku-Białej budowano kolejne galerie handlowe i supermarkety. Eleganckie sklepy jakoś spsiały, a potem się wyprowadziły. Dzisiaj miejsce po nich zajmują przeważnie banki – przez cały dzień przewija się tędy mniej ludzi niż kiedyś przez godzinę. Restauracje i puby na ulicy o długości kilometra można policzyć na palcach jednej ręki. To cud, że przetrwała do dzisiaj budka, w której sprzedawane są najlepsze zapiekanki w mieście.

Wszyscy już chyba przyzwyczaili się do tego, że wieczorami deptak, o ile to miejsce wciąż na taką obiegową nazwę zasługuje, zupełnie pustoszeje. Na nic zdają się kolejne pomysły na reanimację, takie jak święto ulicy. Nawet tryskający energią i optymizmem kupcy przyznali, że już się nie łudzą i nie wierzą w przywrócenie ulicy handlowego charakteru. Mają świadomość, że tamte czasy już nie wrócą.

Umierający, opustoszały deptak to nie jest tylko bielski problem. Wystarczy przejść się wieczorem po katowickiej ulicy 3 Maja, by zauważyć, że jest bardzo podobnie. W Katowicach chyba też powoli wszyscy zaczynają zdawać sobie sprawę, że trzeba przestać myśleć o deptaku jako o ulicy handlowej. Co robić? Słychać czasem nawet i takie głosy, bardziej chyba złośliwe niż racjonalne, że skoro brakuje pomysłów, to można byłoby zamienić deptaki np. na parkingi dla samochodów.

Oddać ulicę artystom i rzemieślnikom

Na ostatniej sesji bielskiej rady miejskiej Grażyna Staniszewska zaproponowała, by ulicę 11 Listopada oddać rzemieślnikom i artystom. Projekt miałby polegać na najmie lub sprzedaży piwnic, suteren, wewnętrznych podwórek i innych obiektów wzdłuż deptaka oraz placów i przecznic za symboliczną złotówkę za metr kwadratowy na pracownie rzemieślnicze i artystyczne. Oczywiście pod pewnymi warunkami, takimi jak wykonanie remontu oraz prowadzenie działalności artystycznej lub rzemieślniczej połączonej z uruchomieniem praktyk czeladniczych bądź szkółek artystycznych. W taki sposób osiągnięte zostałyby dwa cele: ulica zyskałaby blask i pojawiliby się na niej znowu ludzie.

Na razie nie wiadomo, czy pomysł zostanie zrealizowany. Moim zdaniem warto go rozważyć. Pamiętam z czasów dzieciństwa wystawę zakładu zegarmistrzowskiego Stanisława Forysia. Ta kolorowa wystawa z preparowanymi motylami i innymi cudeńkami przyciągała więcej ludzi na deptak niż dzisiaj którykolwiek z banków. Może to mógłby być pomysł także dla innych niegdyś handlowych, a dziś umierających ulic w regionie?

Źródło: katowice.gazeta.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przestrzeń publiczna, Społeczeństwo i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s