W centrum Katowic szerzy się tandeta. Urzędnicy mogliby zrobić konkurs

Katowice zamierzają powołać nowego doradcę prezydenta ds. estetyzacji miasta. Nareszcie, bo w centrum szerzy się tandeta. Ale czy architekt miasta będzie miał wpływ na witryny sklepowe? – pisze Małgorzata Goślińska.

Dawne czasy nie wrócą, ulica 3 Maja już nigdy nie będzie ekskluzywna (to i tak wyrwa na śląskim szlaku biedy – kto jechał tramwajem linii 7 od początku do końca, ten wie, o czym mówię). Nawet nie dlatego, że biedniejemy i mało kogo stać na futro. I nie dlatego tylko, że stajemy się ekologiczni i futro nie znalazłoby klientów. Galeria handlowa na zawsze uplasowała to miejsce na poziomie przeciętności, Katowic nie było stać na luksus pustej przestrzeni w centrum miasta i druga szansa na to się nie powtórzy. Chyba, że galeria opustoszeje – już teraz przyciąga więcej oglądaczy niż zakupowiczów – i runie. Wtedy 3 Maja wpisze się w smutną trasę siódemki między Chropaczowem a Zawodziem.

Zachęcić do gustownej prezentacji

Samo nie zmieni się na lepsze, a wystarczyłoby proste działanie. 3 Maja stała się ulicą tandety, nie wyłączając galerii, która jako taka (poza nielicznymi wyjątkami, Browarem w Poznaniu czy łódzką Manufakturą) nie aspiruje do bycia wyjątkowym obiektem. Co my tu mamy poza tym: tanią książkę (nawiasem mówiąc lubię ten sklep, ale właśnie za taniość), outlet odzieżowy (te dwa pierwsze sklepy przynajmniej wyglądają przyzwoicie), wszystko za trzy złote (jeden z dwóch zniknął ostatnio) i wreszcie tanią odzież (traktujący klientów jak złodziei, dlatego nie urządza przymierzalni). Nie ma narzędzi prawnych, żeby selekcjonować ofertę usługowo-handlową, zakazać komuś wejścia na ulicę tylko dlatego, że nam się nie podoba towar. I całe szczęście, niech decyduje rynek i katowiczanie najwyraźniej chcą właśnie takie sklepy. Ale można handlowców zmusić albo zachęcić do gustownej prezentacji.

Dlaczego nie przenieść pomysłu na katowicki grunt?

Bydgoszcz i Gdynia urządzają konkursy na najpiękniejszą witrynę sklepową. Impreza odbywa się tylko przy okazji świąt, ale uruchamia dyskusję o estetyce przestrzeni miejskiej i ekspansywności reklam. Nagrody są pieniężne, jednak to przede wszystkim darmowa promocja dla handlowców. Jest o co walczyć. Dlaczego nie przenieść pomysłu na katowicki grunt? Nie zaoferować zwycięzcom obniżki czynszu, co byłoby pewnie atrakcyjniejszą przynętą? Pytanie jednak, kto by miał sędziować? W Bydgoszczy i Gdyni przewodniczącym jury jest plastyk miejski. W Katowicach podobną funkcję sprawował Michał Buszek, jednak po jego śmierci we wrześniu zeszłego roku na stanowisku architekt miasta jest ciągły wakat. W urzędzie miejskim zapewniają, że niebawem zostanie obsadzone, ale czy następca Buszka, który był zaledwie doradcą prezydenta będzie miał więcej do powiedzenia i będzie mógł zaproponować np. zasady projektowania szyldów i witryn?

Jak w Gdańsku, gdzie działa cały referat estetyzacji miasta i urzędnicy sprawdzają, czy szyldy aby nie zasłaniają zabytkowych gzymsów. Czy jeden z drugim są spójne kolorystyką i stylem, czy nie zasłaniają światła pracownikom sklepów. Przedsiębiorcy otrzymują broszury z zasadami i kto ich nie przestrzega – mandat.

Kraków to wzór walki z brzydotą

Równocześnie w Krakowie rozpoczęła się akcja Ładne Podgórze. Nie ma nagród ani kar, tylko spotkania i przekonywanie, że ładne nie musi być drogie i też będzie widoczne. Organizacje pozarządowe pod wodzą – znowu – plastyka miejskiego podpowiadają przedsiębiorcom, jak upiększyć swój lokal na zewnątrz.

Kraków to w ogóle wzór walki z ze zmorą brzydoty handlowej, wszędobylstwem, jaskrawością i dowolnością reklam. Ale kto był na zeszłorocznej konferencji, podsumowującej pierwszy rok działania Krakowskiego Parku Kulturowego, czyli uchwały regulującej m. in. wygląd witryn i szyldów w Starym Mieście? Przedstawiciele Gdańska, Lublina, Łodzi, Nowego Sącza, Rzeszowa, Zakopanego i na tym koniec miast zainspirowanych Krakowem.

Nad ulicą 3 Maja góruje Tania Odzież. Podróżnym ten ogromny szyld rzuca się w oczy jako pierwszy, gdy wyjdą z dworca i jakimś cudem ominą galerię. Byłem w mieście z tanią odzieżą, będą opowiadać. Nie sądzę, że zauważą granitowe płyty pod nogami. Sama nawierzchnia nie zbuduje prestiżu ulicy i całego miasta i bez władnego plastyka miejskiego wysoki koszt jej położenia okaże się wyrzuconymi pieniędzmi.

Źródło: katowice.gazeta.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przestrzeń publiczna i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s