Wielka ucieczka z naszych miast trwa

W ciągu ostatnich czterech lat Katowice straciły prawie 13 tys. mieszkańców, Bytom, Sosnowiec i Zabrze skurczyły się o blisko 10 tys. osób. Naukowcy są przekonani, że wkrótce spadek liczby mieszkańców regionu będzie jeszcze większy.

Najnowszymi danymi dotyczącymi liczby mieszkańców w każdej gminie województwa dysponuje Państwowa Komisja Wyborcza. Przygotowuje się ona do przeprowadzenia majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz jesiennych wyborów samorządowych. To ważne, ponieważ liczba radnych jest ściśle związana z liczbą mieszkańców. Tych jednak stale ubywa. Dlatego jesienią wybierzemy nie 48, ale 45 radnych sejmiku województwa.

To niewygodny politycznie temat

Z danych PKW wynika, że liczba mieszkańców największych miast regionu wciąż spada. Katowice mają już tylko 287 048 mieszkańców, czyli o 12 804 mniej niż cztery lata temu. Po prawie 10 tys. mieszkańców straciły też Bytom, Sosnowiec oraz Zabrze. Żadne z miast aglomeracji nie może się pochwalić tym, że ma więcej mieszkańców niż parę lat temu. Powody do zadowolenia mogą mieć jednak samorządowcy z Jaworzna i Tychów, z których wyprowadziło się najmniej osób.

Część samorządowców oficjalnie problemem wyludniania nie przejmuje się. – To niewygodny politycznie temat – mówi jeden z nich. Zapewne dlatego jeden z katowickich naczelników przekonywał niedawno radnych, że nie zauważył wyludniania się Katowic. Z drugiej jednak strony już parę lat temu samorządowcy zgodzili się, że kurczenie się miast aglomeracji jest jednym z najważniejszych problemów.

Zgromadzenie Górnośląskiego Związku Metropolitalnego przyjęło przecież strategię rozwoju. Głównym celem miało być sprawienie, by ludzie chcieli tu żyć i metropolia nie wyludniała się.

To tak, jakby zniknęły całe Mysłowice

Wciąż jest jednak inaczej. Dr Robert Krzysztofik z Katedry Geografii Ekonomicznej Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego zwraca uwagę na to, że z największych miast w ciągu czterech lat ubyło 84 tys. osób. – To tak, jakby zniknęły całe Mysłowice, Siemianowice Śląskie czy Świętochłowice. To zatrważające dane – mówi naukowiec.

Zwraca uwagę, że to nie koniec zmian. – W Polsce, przynajmniej do 2035 roku, nie prognozuje się znaczącego przyrostu naturalnego. To oznacza, że liczba mieszkańców miast nadal będzie spadać – mówi.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że każda sytuacja ma także dobre strony. Mniejsza liczba mieszkańców oznacza większy komfort przestrzenny dla ludzi, którzy zostali w mieście.

Spadają ceny mieszkań i bezrobocie

– Ludzie chcą mieszkać tam, gdzie jest mniej sąsiadów i więcej zieleni. Dlatego w pierwszej kolejności pustoszeją stare kamienice, które nie mają wygód, a czasem nawet podstawowych udogodnień. Ludzie uciekają też z bloków. Efekt to większa podaż mieszkań na rynku nieruchomości, a co za tym idzie – spadek cen w mieście – mówi dr Robert Krzysztofik.

To korzystne dla tych, którzy rozglądają się za nowym lokum, ale już niekoniecznie dla tych, którzy wzięli na nie wieloletnie kredyty albo chcą je szybko i dobrze sprzedać.

– Proszę pamiętać, że w pewnym momencie niskie ceny nieruchomości mogą się stać atutem – zwraca uwagę.

Mniejsza liczba mieszkańców to także mniejsze bezrobocie. – To jednak jednocześnie obniża konkurencyjność regionu wobec innych – mówi Krzysztofik.

Wyludnione osiedla nie będą przyciągać

Co już dziś radzi gospodarzom wyludniających się miast? – Warto jeszcze raz przemyśleć niektóre inwestycje i sens rozbudowy miast. Po 2020 roku w regionie pojawią się puste połacie w dzielnicach mieszkaniowych i w blokowiskach. Proszę się spodziewać widoku bloku, w którym światła będą zapalone w niewielkiej liczbie mieszkań – mówi.

Podkreśla też, że wyludnione osiedla nie będą przyciągać nowych mieszkańców, miejsca, w których nikt nie chce żyć, z czasem podupadną, po mieszkańcach zaczną ich unikać inwestorzy, spadną też dochody gmin z podatków, a miasta wciąż będą musiały ponosić koszty utrzymania infrastruktury: wodociągów czy dróg.

Dobrym przykładem jest Sosnowiec

– Warto wiedzieć, że nie jesteśmy bezbronni. Można podejmować działania, by zatrzymać depopulację. Dobrym przykładem jest Sosnowiec. Gdyby władze tego miasta siedziały z założonymi rękami, to dziś stolica Zagłębia miałaby 150 tys. mieszkańców, a nie 200 tys. – mówi Krzysztofik.

Co takiego zrobił Sosnowiec? – Gdy zaczęto zamykać kopalnie, miasto kupiło te tereny. Doprowadziliśmy do ich rewitalizacji, a potem wystaraliśmy się o inwestorów, którzy wybudowali w miejscu kopalń nowe zakłady pracy. Praktycznie nie mamy już kopalń, ale udało się ściągnąć firmy z branży AGD czy motoryzacyjne. Ludzie są tam, gdzie jest praca. Dziś bezrobocie w Sosnowcu to 15 proc., a w 2002 roku przekraczało 24 proc. To pokazuje skalę zmian – mówi Rafał Łysy, rzecznik tutejszego urzędu miasta.

Źródło: katowice.gazeta.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne, Społeczeństwo i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s