Rynek w Katowicach: Protest, pretensje i brak pozwolenia na budowę

Katowicki rynek rozgrzebany jest od dawna, wciąż jednak nie wydano pozwolenia na pracę w centralnej części, a to ona budzi największe emocje. – Przeżyliśmy budowę Silesia City Center, nie zaszkodziła nam Galeria Katowicka, ale ta inwestycja nam szkodzi – żalił się wczoraj gospodarz Zenitu i Skarbka.

Początek tygodnia przyniósł dwie ważne informacje w sprawie rynku. Pech chciał, że obie są złe. Po pierwsze, dowiedzieliśmy się, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, w nowej siedzibie Urzędu Miasta przy ul. Młyńskiej 1, czyli w dawnym Domu Prasy, nie powstanie bistro lub kawiarnia. Wcześniej sugerowano, że takie miejsce zostanie urządzone na siódmym piętrze gmachu. Budynek będzie więc w całości służył przede wszystkim urzędnikom. Jeśli ktoś jako budowę przestrzeni publicznych pojmuje urządzenie tu Biura Obsługi Mieszkańców, powinien natychmiast przestać zajmować się projektowaniem miasta.

Społem żali się, że z powodu przebudowy straciło już milion zł

Drugą złą i o wiele ciekawszą wiadomością jest to, że wciąż nie wydano pozwolenia na budowę tzw. Placu Kwiatowego, czyli najważniejszej części rynku. Chodzi o ogrodzoną w tej chwili płotem centralną część placu pomiędzy byłym Domem Prasy a Zenitem. Zryto stąd już stary asfalt, złożono materiały budowlane, ale pozwolenia na budowę nie ma. Dlaczego?

Odpowiedzialni za to urzędnicy zażądali od firmy odpowiedzialnej za projekt uzupełnienia dokumentacji. Niby formalność, ale czy takie rzeczy powinny zdarzać się przy tak ważnej inwestycji? Przecież ma być gotowa jeszcze przed wyborami!

To, że terminy gonią było widać we wtorek na posiedzeniu komisji rozwoju, na którą zawitał także Wacław Słaby, prezes katowickiego Społem, a więc gospodarz Zenitu i Skarbka. Prezes wyliczył, że na skutek długiej przebudowy rynku jego spółdzielnia straciła już milion złotych. Podobnie jak inni handlowcy nie dostał zniżki w czynszu (ma własne lokale), nie dostał też ulgi w podatkach na rzecz gminy.

Pawilony dla kwiaciarek będą ochroną pieszych przed tramwajami

Żal szefa Społem wzmaga upubliczniony dopiero kilka miesięcy temu plan postawienia wzdłuż torowiska pawilonów dla kwiaciarek i punktów gastronomicznych. Społem odkryło, że w ten sposób zasłonięty zostanie parter Zenitu, co grozi stratą klientów.

Prezes Słaby opowiadał wczoraj radnym, że był u prezydenta Piotr Uszoka, ale nic nie wskórał. Pozostaje mu jedynie protestowanie w nadziei, że ktoś go posłucha. Problem w tym, że urzędnicy jasno dali do zrozumienia, że na protesty i dyskusje jest już za późno i Społem powinno się cieszyć z szerokiego chodnika pod Zenitem. A co do pawilonów, mają one stanowić ochronę dla pieszych przed „niebezpiecznym tramwajem”.

Trudno obalić ten argument. Tym bardziej, że od dawna było wiadomo, że torowisko jest „nie do ruszenia” i wystrój rynku należy do niego dostosować. To sprawiło, że zaprojektowanie tego miejsca, tak by stało się przestrzenią na miarę stolicy metropolii, stało się niemożliwe. Dziś ponosimy tego konsekwencje. Plac Kwiatowy będzie tworem „rynkopodobnym”, na którym pawilony będą pełniły funkcję obronną przed tramwajami. Dowodem na to niech będą wypowiedzi prezydenta, który już parę razy podkreślał, że Katowice kiedyś miały rynek, ale był on nieco dalej na północ. A to oznacza, że Placu Kwiatowego rynkiem nazywać nie należy.

Źródło: katowice.gazeta.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inwestycje, Przestrzeń publiczna i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s