W tym mieście świetnie się pracuje, ale gorzej żyje

Zarobki w Katowicach należą do najwyższych w Polsce. Średnia pensja to prawie 5 tys. zł. Wciąż jednak ludzie wyprowadzają się do innych miast – wynika z „Raportu o stanie miasta”. Urzędnicy wciąż się nim nie pochwalili. Czy to dlatego, że przez dekadę nie udało im się zmniejszyć liczby klientów pomocy społecznej?

W styczniu 2005 roku katowiccy urzędnicy otrzymali „Raport o stanie miasta”. Wciąż można go przeczytać na internetowej stronie miasta. Teraz Katowice za 48 tys. zł zamówiły jego aktualizację. Dokument jest gotowy, ale wciąż nie został upubliczniony. Został jedynie przekazany dwóm radnym, którzy się upomnieli o dokument.

To swoista fotografia miasta, która pokazuje, jak bardzo Katowice zmieniły się od 2002 roku. Autor porównał też sytuację i pozycję konkurencyjną Katowic z innymi miastami aglomeracji katowickiej, Krakowem, Wrocławiem oraz miastami o podobnej wielkości, czyli Lublinem i Bydgoszczą.

Autor chwali Katowice

Trudno, by w ciągu dekady nie dostrzec zmian na lepsze. Powstały nowe budynki, osiedle, miejsca pracy. Katowice stały się też jednym z liderów, jeśli chodzi o lokalizację firm usługowych. Na co warto zwrócić uwagę?

Jeszcze w 2002 roku tylko 16 proc. katowiczan miało wyższe wykształcenie. Dziś to aż 24 proc. Autor raportu zwraca jednak uwagę, że w Katowicach nieznacznie spadła liczba studentów. Ich liczba na 10 tys. mieszkańców spadła w latach 2002-2012 z 2124 do 2054 osób. Stolica województwa należy też do miast z najniższym bezrobociem w Polsce. To tylko 5,4 proc.

Z kolei przeciętna pensja to niemal 5 tys. zł brutto. To o jedną trzecią więcej niż w województwie śląskim i średnia krajowa.

To sprawia, że ekonomiczna pozycja Katowic wobec okolicznych miast jest o wiele silniejsza. Bezrobocie w Sosnowcu to 15 proc., a Gliwicach 7 proc. Z kolej średnie pensje tam to odpowiednio 3,3 tys. zł i 4,1 tys. zł. Pod względem ekonomicznym Katowice wypadają też lepiej od Bydgoszczy i Lublina.

Kraków i Wrocław są lepsze

Gdy jednak zaczniemy porównywać pozycję Katowic oraz aglomeracji katowickiej z innymi metropoliami, to okaże się, że Kraków i Wrocław wypadają lepiej. Co więcej, okazuje się, że w ciągu dekady „pozycja ekonomiczna Katowic w układzie metropolitalnym uległa osłabieniu głównie względem Wrocławia (o 9 proc., następnie Krakowa (o 8 proc.) oraz ośrodków i zespołów metropolitalnych (o 4 proc.)”.

Z kolei w grupie strategicznej największych miast (Kraków, Wrocław, Warszawę, Poznań, Rzeszów) Katowice, poza Rzeszowem, posiadają najsłabszą pozycję ze względu na atrakcyjność społeczną (pod uwagę wzięto m.in. napływ ludności, zgony na raka, liczbę studentów itp.).

Co to oznacza? Katowice są atrakcyjnym miastem, szczególnie jeśli chodzi o miejsce pracy. Gorzej, jeśli porównuje się kwestie związane z „ludzkim” aspektem miast.

Katowice stale borykają się ze spadającą liczbą mieszkańców. Ludzie uciekają do sąsiednich gmin, a mieszkań i domów przybywa przede wszystkim na południu Katowic. Autor opłaconego przez miasto raportu zwraca uwagę, że trudno stamtąd dojechać do centrum.

Liczbie katowiczan odpowiada słabsze niż w innych miasta tempo budowy nowych mieszkań. „Szczególnie niekorzystna jest natomiast w przypadku Katowic wartość wskaźnika (…) związanego z liczbą nowych mieszkań na 10 tys. ludności, która w 2012 roku wyniosła 12,2 mieszkania (w 2002 roku było to 9 mieszkań na 10 tys. ludności)” – czytamy. Dla porównania: w 2012 roku ten sam wskaźnik dla Bydgoszczy to 28,3 nowego mieszkania na 10 tys. ludności, dla Lublina 63,1 mieszkania na 10 tys., a przeciętna dla miast wojewódzkich to 60,7 mieszkania na 10 tys. ludności.

Wstyd z powody zbyt dużej pomocy społecznej?

Ogólny wydźwięk raportu jest pozytywny. Uważny czytelnik zwróci jednak uwagę nie tylko na nazwy światowych firm, wysokość pensji i listę nowych budynków. W dokumencie jest też mowa o mieszkańcach, także tych, którzy nie radzą sobie najlepiej.

Okazuje się, że z pomocy społecznej korzysta 8,8 proc. mieszkańców miasta, czyli niemal dokładnie tyle samo ile dziesięć lat temu (różnica to ledwie 0,2 proc.). To oznacza, że jest tu stała grupa osób zagrożona wykluczeniem – czytamy. Osoby te mieszkają przede wszystkim w Szopienicach, Załężu i w Śródmieściu.

Warto o tym pamiętać, ciesząc się z kolejnych dużych inwestycji i okazałych gmachów. Przez dziesięć lat wygląd i wizerunek miasta mocno się poprawił. Nie zmieniło się jednak życie znaczącej grupy jego mieszkańców. Co więcej, za chwilę ich problemy zostaną odziedziczone przez następne pokolenie.

Źródło: katowice.gazeta.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s