Mieszkańcy Katowic sami stworzyli centra przesiadkowe

Zapowiadane od lat centra przesiadkowe powstaną w Katowicach dopiero w 2017 r. Kierowcy radzą więc sobie na własną rękę. Zostawiają samochody na poboczach dróg w okolicy centrum i na klepisku przy pętli tramwajowej. – Tak jest o wiele taniej i wygodniej – tłumaczą.
Nie tak dawno jedna z firm, która miała pomóc katowickim urzędnikom w przyciągnięciu do miasta kogoś, kto zbuduje dwa podziemne parkingi, obliczyła, że każdego dnia do ścisłego centrum miasta wjeżdża około 60 tys. samochodów, których kierowcy potem szukają miejsc do parkowania.

Z drugiej strony z wyliczeń pracowników Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, którzy obsługują strefę płatnego parkowania w śródmieściu, wynika, że codziennie wydają 5-6 tys. biletów parkingowych. Do tego trzeba doliczyć jeszcze ok. 2 tys. wezwań do zapłaty. To oznacza, że w dni robocze w strefie parkuje ok. 8 tys. samochodów. Co robią pozostali kierowcy? Większość szuka bezpłatnych miejsc na obrzeżach centrum, ponieważ na obiecywane przez miasto centra przesiadkowe wciąż trzeba czekać. Jeszcze parę lat temu urzędnicy snuli wizję ich budowy w Załężu w okolicy Drogowej Trasy Średnicowej, w Podlesiu w rejonie dworca kolejowego, przy pętli Słonecznej oraz w Ligocie, Zawodziu, Brynowie oraz przy ul. Sądowej.

Ostatecznie na liście planowanych unijnych inwestycji znalazły się tylko cztery węzły przesiadkowe: przy dworcu w Ligocie, w Brynowie, przy Sądowej i przy pętli tramwajowej w Zawodziu. Z deklaracji urzędu miasta wynika, że pierwsze mają zacząć działać w 2017 r.

„Zostawiam samochód i idę kilometr do biura”

Kierowcy już teraz wzięli sprawy w swoje ręce i tworzą „dzikie” centra przesiadkowe. Tak jest np. w Brynowie. Tuż przy pętli tramwajowej, po drugiej stronie ul. Rzepakowej na klepisku codziennie parkuje nawet kilkanaście samochodów. Ich kierowcy przesiadają się na tramwaj i tak dostają się do centrum. – Jest szybciej, ponieważ nie muszę tracić czasu na szukanie darmowego miejsca w centrum – mówi pan Andrzej, który zostawia tu samochód od kilku tygodni.

Za parkingi służą też pobocza wzdłuż ul. Goeppert-Mayer oraz Grundmanna. Każdego dnia od wczesnego poranka rozjeżdżone trawniki i nieliczne miejsca parkingowe zapełniają się samochodami. Podobnie jest w okolicy biurowca „Chorzowska 50” i na tyłach zajezdni PKM. Samochody zajmują tu niemal każdy wolny skrawek ziemi i chodnika.

– Zostawiam samochód i idę kilometr do biura na piechotę. Dlaczego? Tak jest wygodniej – mówi jeden z kierowców. Dodaje, że nie ma zamiaru zmienić przyzwyczajeń, bo nie chce płacić za postój. – Miesięcznie wydałbym na to ponad 300 zł. Bez sensu – mówi.

Co robi w tej sprawie miasto?

Wkrótce kierowcy będą mieli do dyspozycji ogromny parking przy ul. Olimpijskiej, tuż za nową siedzibą NOSPR-u. Znajduje się poza strefą płatnego parkowania. – Staramy się też tak zmieniać komunikację, by w okolicy śródmieścia przybyło miejsc postojowych – wyjaśniają urzędnicy. Tak stało się np. na ulicy Okrzei. Jednocześnie zapewniają, że nie będą budować parkingów kosztem trawników i skwerów.

Komentuje Przemysław Jedlecki

Trudno się dziwić kierowcom, którzy zostawiają samochody na obrzeżach centrum. Nie chcą płacić za postój, ale jednocześnie nie chcą się rozstać z autami i przesiąść się do komunikacji publicznej. Ta wciąż nie spełnia oczekiwań wielu z nich. Trudno się temu dziwić. PKM Katowice jest np. ostatnim dużym przewoźnikiem, który wozi nas leciwymi ikarusami.

Z drugiej jednak strony nie można pozwolić, by samochody rozjechały centrum miasta. Im ich tam mniej, tym lepiej. Zachowanie kierowców dowodzi, że system opłat spełnia swoją rolę. Co więc zrobić? Centra przesiadkowe są potrzebne, ale nie wystarczą, ponieważ żadne z nich nie obsłuży ruchu z zachodniej strony aglomeracji. Przy ul. Sądowej ma być ledwie 150 miejsc parkingowych. To tyle, co nic. Mści się rezygnacja z takiej inwestycji w Załężu, gdzie można by się przesiąść na tramwaj. Co teraz? Wystarczy dostosować się do przyzwyczajeń kierowców. Wzdłuż ul. Grundmanna jest sporo miejsca. Może jednak warto wybudować tu parkingi i połączyć torowiska na ul. Chorzowskiej i Gliwickiej nowym odcinkiem? Urzędnicy o tej inwestycji wspominali już dawno. Na razie na tym się skończyło. Dlatego trzeba parkować na klepisku. Tak się jednak składa, że w Katowicach o budowaniu nowych linii tramwajowych tylko się mówi. Szkoda.

Źródło: katowice.gazeta.pl

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Komunikacja, Komunikacja piesza, Komunikacja samochodowa, Komunikacja zbiorowa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s