Niebezpieczna tęcza ciągle straszy w Katowicach

Firma zajmująca się utylizacją odpadów przemysłowych spuszczała do kanalizacji nieoczyszczone ścieki. – Tam jest tyle chemii, że po deszczu ziemia wokół siedziby spółki mieni się kolorami tęczy – alarmują strażnicy miejscy. A urzędy tylko przerzucają się odpowiedzialnością, kto ma zakazać jej prowadzenia działalności
Sześć lat temu spółka Eko-Szop (wtedy Eko Harpoon-Rewital) dostała zgodę Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach na utylizację kwasów akumulatorowych, odpadów chromowych oraz płynów zawierających cyjanki. To bardzo niebezpieczne odpady poprzemysłowe. – Taka oczyszczalnia jest w mieście potrzebna, ale nie może działać w tak skandaliczny sposób jak ta – uważa Anna Wrześniak, szefowa Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Eko-Szop ma swoja siedzibę w katowickiej dzielnicy Szopienice. Tam też mieści się instalacja do unieszkodliwiania odpadów. Jadąc tam, nie trzeba kierować się GPS-em. Wystarczy podążać za przenikliwym smrodem chemikaliów, który wywołuje zawroty głowy. Kałuże na drogach są tam czerwone, żółte lub fioletowe. – A po deszczu cała ziemia wokół firmy mieni się wszystkimi kolorami tęczy – mówi Klaudiusz Kuźnicki z katowickiej straży miejskiej. Funkcjonariusze są tam częstymi gośćmi. Prawie każda ich wizyta kończy się mandatem. – 500 zł to maksymalna kara, jaką możemy nałożyć. Szefowie firmy odbierają mandaty z uśmiechem na ustach i płacą, zanim zdążymy wrócić do komendy – mówi Kuźnicki.

Instalację do oczyszczania odpadów otacza wysoki płot. Tuż za nim oraz w betonowych bunkrach poustawiane są plastikowe baniaki wypełnione chemikaliami. Część z nich przecieka. Leżą tam również ogromne pudła wypełnione butelkami z jakimiś płynami. Niektóre na etykietach mają trupie czaszki. Nikt tego nie pilnuje. – Póki te substancje są zamknięte w pojemnikach, to pół biedy. Gdyby jednak dostały się do gruntu lub kanalizacji, stanowiłyby zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi – ostrzegają inspektorzy WIOŚ.

Potok został zanieczyszczony

Trzy lata temu zawiadomili prokuraturę, że pracownicy spółki spuścili nieoczyszczone odpady do kanalizacji. Dostały się one do potoku Bolina, który płynie przez Mysłowice. – Smród był na pół miasta – skarżyli się wtedy mieszkańcy. Śledczy potwierdzili, że firma co najmniej przez dwa tygodnie wpuszczała do potoku chemiczne ścieki, ale umorzyła postępowanie. Powód? Biegły stwierdził, że Bolina była już wcześniej tak zanieczyszczona, że spust odpadów poprzemysłowych nie miał wpływu na jakość wody.

Pięć miesięcy temu kolejna kontrola wykryła, że do Boliny znowu spłynęły odpady poprzemysłowe. WIOŚ przeprowadził ich analizę, a wyniki były zatrważające. – Dopuszczalna norma cynku była przekroczona 60 razy, chromu 50, a ołowiu 54 razy – wylicza inspektor Wrześniak. Jej kontrolerzy stwierdzili, że Eko-Szop złamał aż 9 warunków pozwolenia na działalność.

W styczniu urząd marszałkowski wszczął postępowanie administracyjne w celu jego cofnięcia. Tyle że nie zakończyło się ono do dzisiaj. – Wydanie decyzji musi być poprzedzone wezwaniem firmy do usunięcia naruszeń przepisów, jak też koniecznością zebrania całego materiału dowodowego – wyjaśnia Magdalena Kociołek z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Sprawa zamienia się jednak w spór kompetencyjny między urzędnikami. Pod koniec kwietnia urząd marszałkowski poprosili WIOŚ o wskazanie, które punkty zezwolenia były łamane przez Eko-Szop, i wyjaśnienie, dlaczego to Inspektorat nie cofnął spółce pozwolenia na działalność. – Skoro to nie my je wydawaliśmy, to nie możemy go też cofnąć – mówi Anna Wrześniak.

Odpady znikną w ciągu dwóch lat

Kilka miesięcy temu władze Katowic kazały spółce usunąć niebezpieczne odpady magazynowane wokół swojej siedziby. Na razie tego jednak nie egzekwują. – Firma do końca tygodnia musi określić termin, kiedy pozbędzie się tych substancji – zapewnia Dariusz Czapla z biura prasowego Urzędu Miasta w Katowicach.

Bogdan Michalik, prokurent Eko-Szop, powiedział nam wczoraj, że magazynowane odpady zostaną usunięte w ciągu dwóch lat. – Podpisaliśmy już umowę z pewną firmą w tej sprawie – podkreślił Michalik. Zapewnił też, że jego firma nigdy nie zanieczyszczała środowiska. Wyjaśnienia w sprawie odpadów wprowadzanych do potoku Bolina miał przysłać mailem. Nie przysłał.

Źródło: katowice.gazeta.pl

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne, Przestrzeń publiczna i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s